Do naszego Portalu zgłosiła się zaniepokojona mieszkanka Sierpca, która podobnie jak wielu innych byłych członków upadłej już Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej Kujawiak, otrzymała pismo z wezwaniem do zapłaty rzekomych należności. Podobnie jak i w innych przypadkach, których jak donoszą media, także lokalne, jest coraz więcej, pani Irena przy całkowitym wywiązaniu się ze swoich zobowiązań finansowych wobec Kujawiaka, otrzymała po 3 latach pismo od nabywcy wierzytelności SKOK Kujawiak. Pismo, napisane językiem natarczywym (pogrubione powiększone litery) informuje, że jeśli nie dokona wpłaty 70 zł w terminie 7 dni od daty otrzymania pisma wszczęte zostaną procedury sądowe. Pani Irena wiele lat temu wzięła kredyt w oddziale SKOK Kujawiak, który spłaciła na czas. Sam oddział w Sierpcu dziś już nie istnieje.
„Wzięłam kredyt w 2011 roku, a spłaciłam go w 2016. To było 5 tys. zł i miałam to spłacone i miałam spokój. 28.08.2019 dostałam takie pismo. (…) Wzywam Panią jako dłużnika nabytej wierzytelności do zapłaty 70 zł. Na opłatę składają się wierzytelności z tytułu odpowiedzialności członków do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów.”- cytuje Pani Irena z Sierpca
Z tego zdania wielu niezorientowanym osobom, a nawet nam, trudno wywnioskować za co konkretnie trzeba zapłacić. Bo to właściwie nie jest wyjaśnione. W uzasadnieniu sformułowanego żądania, następuje też powołanie się na §57 ustawy 5 Statusu SKOK Kujawiak w upadłości. Pismo do Pani Ireny wysłała założona w 2015 roku spółka FTI Profit. Jak możemy przeczytać na jej stronie:
„Podstawową działalnością Spółki jest nabywanie na własny rachunek pakietów wierzytelności pieniężnych, konsumenckich, pochodzących z kredytów lub pożyczek bankowych oraz innych o podobnym charakterze (np. telekomunikacyjnych, mandatów kolejowych).”
Pismo zostało wysłane do Pani Ireny zwykłym listem - nie poleconym. Oznacza to, że nadawca nie ma pojęcia kiedy i czy w ogóle pismo trafiło do rąk odbiorcy. Powoływanie się na 7 dniowy termin uiszczenia opłaty jest w tej sytuacji co najmniej chybione jeśli nie podejrzane.
„To różnie może być. Ktoś może zabrać list, może zniszczyć, list może nie dotrzeć. To jest dla mnie dziwne, że taki list taką drogą wysyłają.”- komentuje Pani Irena
Listów w podobnym tonie rozesłano już bardzo wiele i w całej Polsce coraz więcej osób wyraża swoje oburzenie zaistniałą sytuacją, mówiąc głośno, że nic nie zamierzają płacić. Sprawie przyjrzała się zarówno Kasa Krajowa, jak i Krajowa Prokuratura. W obu przypadkach, poparte opiniami prawników i ekspertów z zakresu prawa spółdzielczego, instytucje twierdzą, że nie ma podstaw prawnych do żądania takich wpłat. Na stornie www.skok.pl w dziale Roszczenia syndyków, znajdziemy gotowe formularze pism, z których można korzystać podczas sądowych sporów. Mają służyć członkom kas, którzy nie mają możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy prawnej. Formularze znajdziemy TUTAJ.
W tym samym miejscu, poniżej czytamy:
„W ocenie Kasy Krajowej dochodzenie przez syndyków od członków SKOK-ów zapłaty kwot z tytułu dodatkowej odpowiedzialności jest pozbawione podstaw prawnych. Nie jest to tylko stanowisko Kasy Krajowej. Prokuratura Krajowa oceniła, że działania syndyka polegające na wzywaniu członków do pokrycia straty nie znajdują podstaw prawnych. (…) Oświadcza, że medialne doniesienia o tym, że syndyk może domagać się od członków Kas dodatkowych kwot pomijają okoliczność, że podstawy prawne żądań syndyka budzą poważne wątpliwości, opisy sytuacji są nierzetelne, a sugestie o tym, że korzystając z usług SKOK-ów warto rozważyć założenie konta w banku godzą w zaufanie, którym członkowie SKOK-ów obdarzają instytucję działającą zgodnie z odrębną ustawą i prawem spółdzielczym.”
Kasa Krajowa opublikowała także załącznik do jednego ze swoich komentarzy, w którym jasno stwierdza, że członkowie kas nie mają obowiązku stosować do się wezwania do zapłaty ponieważ nie zostało ono sformułowane przez Zebranie Przedstawicieli. Treść komentarza w formie PDF TUTAJ.
Jak wspomnieliśmy powyżej, Prokuratura Krajowa zajęła zbieżne stanowisko w przypadku SKOK Wołomin już w czerwcu 2017 roku.
https://pk.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-z-kraju/prokuratura-staje-w-obronie-czlonkow-skok-wolomin/
Opinie oraz zapytania kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Minister Finansów, Teresy Czerwińskiej, w formie PDF znajdziemy TUTAJ.
Jak widzimy, opisana historia Pani Ireny nie jest więc odosobniona ani wyjątkowa. Członkowie kas, którzy otrzymali takie same pisma, jak się wydaje, mają jednak szansę na uniknięcie zapłaty na rzecz upadłych podmiotów. Jeśli chcemy podjąć działania, a nie wiemy od czego zacząć, warto na początek skontaktować się Kasą Krajową oraz Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Sprawą SKOK Wołomin zajmował się bardzo szeroko redaktor Maciej Maciak, który gościł w studio CW24 wiele osób poszkodowanych w związku z tą aferą. Zapytaliśmy więc w jaki sposób, możemy jeszcze pomóc naszej czytelniczce. Gdzie powinna się zgłosić, w jaki sposób działać.
"Proponuję skontaktować się ze stowarzyszeniem świętego Michała Archanioła, gdzie, kilkaset osób poszkodowanych w aferze Skok Wołomin wytropiło przestępcze mechanizmy panujące w SKOK Wołomin. Ci ludzie za własne pieniądze i w sposób profesjonalny pomagają całej reszcie często nieświadomych własnych praw członkom. Dzięki temu publikowaliśmy wywiady z prezesem tego stowarzyszenia panem Marcinem Karlińskim we Włocławskiej telewizji CW24. Coraz więcej osób z województwa kujawsko-pomorskiego w tym stowarzyszeniu szuka pomocy. Zachowanie zarządzających masami upadłościowymi SKOK oraz niektórymi placówkami, które jeszcze działają w stosunku do swoich klientów, powinno zastanawiać... choć jeszcze bardziej powinno nas zastanawiać dlaczego rządzące obecnie krajem Prawo i Sprawiedliwość tak niemrawo pomaga obywatelom w zderzeniu z nie do końca uczciwą machiną SKOK." - radzi Maciej Maciak
Kontakt do Stowarzyszenie św. Michała Archanioła TUTAJ
Napisz komentarz
Komentarze